.

28 cze 2017

Podróże małe i duże : Węgry i Rumunia




Witajcie >!< 

8 czerwca, tuż przed sesją, byłam na 4 dniowej  uczelnianej wycieczce  na Węgrzech i w Rumunii. Chodź za te cztery dni, niewiele udało mi się zobaczyć, to co nie co zwiedziłam. Zrobiłam masę zdjęć, oderwałam się od stresu, zbliżającej się sesji i dziś w końcu po uporządkowaniu zdjęć, podzielę się z Wami moją małą przygodą : )  




Wyjechaliśmy 8 czerwca, i pierwszą noc spędziliśmy w Tokaju na Węgrzech. Żałuję, że byliśmy tam tylko jedną noc. Przyjechaliśmy pod wieczór. Ulokowaliśmy się w pensjonacie, Zjedliśmy kolacje i pospacerowaliśmy po uliczkach tego pięknego miasta. A ja czułam niedosyt.  Rano poleciałam jeszcze zrobić kilka zdjęć. Biegnąc przez deptak, natknęłam się bardzo wyjątkową kamienicę. Na pierwszy rzut oka niczym się nie różniła od innych kamienic w tokaju, ale wystarczyło podnieść głowę, żeby przekonać się o jej wyjątkowości. Na murku poukładane były  kolorowe gliniane koty, To była kocia kamienica! 








Po nocy w Tokaju pojechaliśmy na wesoły cmentarz, który znajduje się w miejscowości  Săpânța, w okręgu Marmarosz w Rumunii. To miejsce odwiedza w sezonie miliony turystów, z całego świata. Na każdym grobie w humorystyczny sposób przedstawiona, jest śmierć  pochowanej osoby, wierszyki poprzedzają barwne ilustracje. Na cmentarzu, nadal chowani są mieszkańcy Săpânțy,. ale nawet nowo powstałe groby, są tworzone na wzór tych dawniejszych. Na tym cmentarzu, nie ma łez, za to z czarnym humorem, spotkacie się tam na każdym kroku. 




Po kilku godzinach spędzonych na wesołym cmentarzu i obiedzie jechaliśmy bardzo długo do pensjonatu, zlokalizowanego w wiosce Sadowa. Następnego dnia pojechaliśmy zobaczyć ruiny zamku w Suczawie. Który po wybuchu prochu w 1675 r. został zrujnowany. Dopiero w XX w. został on częściowo odbudowany. Dziś   Stanowi jedną z najczęściej odwiedzanych Atrakcji Suczawy – stolicy Bukowiny. Zostawiam Was teraz ze zdjęciami, zrobionymi gdy zatrzymywaliśmy się po drodze : ) 











Bardzo żałuję, że nie udało nam się zobaczyć zamku Drakuli. Te cztery dni, bardzo szybko zleciały. Ubolewam też, że spędziliśmy w tokaju tylko jedną noc no. Jestem zachwycona tym miastem i  odjeżdżam  stamtąd z głębokim postanowieniem, że kiedyś  pojadę tam na dłużej. 
Prześlij komentarz